poniedziałek, 20 grudnia 2010

Przedświąteczne porządki

zrobiłam w komputerze i znalazłam folder ze zdjęciami pierwszych samodzielnie zrobionych kolczyków. Dziś w ramach roboty po kokardy też robiłam biżuterię, ale niestety nie mogę jej pokazać, bo pewien Święty zamówił ją u mnie i do świąt mam zakaz publikacji. Skoro nie mogę pokazać świeżych dzieł to pokazuje te pierwsze:
Z tymi kolczykami więżą się dwie historie. Kulki dostałam na gwiazdkę w zestawie innych niebieskich koralików od mojego brata. Rok później od brata znów dostałam zestaw koralików i znów niebieskich. W tym roku też spodziewam się od niego koralików, i aż mnie ciekawi, czy znów będą niebieskie? Niebieski ostatnio w mojej rodzinie rządzi. Mama prawie straciła dla niego głowę, choć kiedyś bardzo go nie lubiła.
Druga historia związana z powyższymi kolczykami jest taka, że nosiłam je (super wyglądają w moich uszach) i jeden niestety zgubiłam;((( Szkoda, bo tylko dwie takie kulki były w zestawie... Po kilku miesiącach, wczesną wiosną wróciłam z pracy, zaparkowałam pod domem i taka zmarnowana wyłaziłam z auta, jeszcze tak przysiadłam bokiem, oparłam głowę o ramę drzwi, poparzyłam smętnie na ziemię (miałam ciężki dzień) i tak patrzyłam i nie wierzyłam własnym oczom! W zeszłorocznych liściach przy samych drzwiach do samochodu leżał sobie mój zgubiony kolczyk!!!
Od brata dostałam także koraliki w innych kolorach, ale i tak niebieskie przeważają. Różowe niby Swarovski też od niego.




Te powyżej powstały z koralików, które dostałam do mojej nieżyjącej już ciotki Anity. Obdarowała mnie kiedyś (byłam wtedy w liceum) wszystkimi koralikami, jakie jej zostały ze zniszczonych kolii. Mam ich jeszcze sporo do dzisiaj, niektóre niestety są pojedyncze. Ciotka miała je popakowane w woreczki kolorami: białe, czerwone, żółte, niebieskie, różne... I to wszystko przysłała mi w paczce. Chyba za to, że gdy do nas jechała to zjadła po drodze wiezione dla mnie słodycze:))) Ciotka była niesamowita, szalona i egzotyczna, i choć jej z nami już dziś nie ma, to dzięki takim oto drobiazgom prawie codziennie gości w naszej pamięci.

2 komentarze:

  1. Ciesze się, że kartka dotarła:)
    Ja też kocham niebieski do szaleństwa! Widać kolczyk szczęściem naznaczony, skoro wrócił do Ciebie i to tak po prostu, sam...


    Anka

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka Ciotka w rodzinie to prawdziwy skarb. Ja mam zamiar być właśnie taką ciotką - muszę się dobrze przygotować, bo rozpoczynam "ciotkowanie" już za dwa miesiące :)
    A historia z kolczykiem zabawna. Cieszę się, że się odnalazł!

    OdpowiedzUsuń