W ostatni dzień oktawy Bożego Ciała święci się wianuszki z pierwszych kwiatów, ziół, kłosów. Zawsze zajmowała się tym Babcia, gdy jej zabrakło pałeczkę przejęła Mama. Tak się złożyło, że jestem u rodziców i zostałam wciągnięta we wspólne plecenie. Robiłam to pierwszy raz. Pierwszy wianek szedł koślawo, ale przy drugim było już lepiej i sądzę, że rozkręciłabym się w tym pleceniu.
Na wianki Mama umówiła się z sąsiadką Danusią (przemiła osoba, miłośniczka kotów o zielonych dłoniach - u niej nawet suchy kij zakwitnie, będzie o niej w kolejnym poście).
I tak oto wyglądała nasza praca:
I nasze wszystkie dzieła. Mama i pani Danusia pochodzą z różnych stron, ciekawie było słuchać, o zwyczajach jakie panowały u nich. Jedni robią po 3 wianki, do domu i obejścia, inni po jednym tylko do domu. Nasze są głównie z kwiatów, choć są tam też zioła: mięta i krwawnik. Ponoć nasze babcie robiły właśnie z ziół i w razie choroby uszczykiwały z poświęconego wianka i zaparzały.
Czy w Waszych stronach też się święci wianki, ile, z czego?
Ten blog założyłam, aby nie uciekło zupełnie to, co się dzieje wokół mnie i to, co robię. Ma być też podglądem mojego życia dla bliskich, którzy są daleko. Chcę zamieszczać to wszystko, co robię w wolnym czasie, dużo tego nie będzie, bo wolnego czasu mam mało. Dlatego też chcę zapisywać sobie te cenne chwile. Zapraszam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 lipca 2011
sobota, 16 kwietnia 2011
Projekt 12/12 - kwiecień
Kwietniowym wyzwaniem w Projekcie 12/12 był wianek. Bardzo podobał mi się ten
Pomysł z bardzo kreatywnego i pięknego bloga Capture the Details.
Niestety kupienie zielonej włóczki trawki w znanych mi pasmanteriach było niemożliwe (może ktoś wie, gdzie w Warszawie można taką dostać?). Trzeba było wymyślić coś innego. No i wymyśliłam:)))
Jako że nie mogę jeść zwykłych jajek, czasem pozwalam sobie na odrobinę luksusu i kupuję przepiórcze. Przezornie już kilka tygodni temu odłożyłam i wymoczyłam skorupki, bo chciałam je wykorzystać jakoś wielkanocnie. I pomysł przyszedł sam: powstał wianek na drzwi, nieduży, taki w sam raz.
A oto z czego postał: trzy druty florystyczne, taśma florystyczna (to jeszcze ze starych zapasów, gdy zajmowałam się bukieciarstwem), filc zielony i żółty, klej do materiału oraz klej z pistoletu, a także kilka wstążek i gotowy kurczak.
Druciki splotłam w warkocz i wygięłam w okrąg. Następnie owinęłam je taśmą florystyczną. Do powstałego wianka klejem na gorąco dolepiłam skorupki jaj.
W środki niektórych skorupek dałam po kropelce kleju do tkanin i przykleiłam żółty filc. Przestrzenie między skorupkami owinęłam zielonym filcem. Doczepiłam wstążki i zawieszkę, usadziłam kurczaczka i gotowe!
I moje drzwi wejściowe wyglądają teraz tak:
To zrobiłam wczoraj, a dziś spędziłam fantastyczne popołudnie w Wiewiórczym Azylu (dziękuję Wiewiórko!), o czym napiszę pewnie już jutro.
Pomysł z bardzo kreatywnego i pięknego bloga Capture the Details.
Niestety kupienie zielonej włóczki trawki w znanych mi pasmanteriach było niemożliwe (może ktoś wie, gdzie w Warszawie można taką dostać?). Trzeba było wymyślić coś innego. No i wymyśliłam:)))
Jako że nie mogę jeść zwykłych jajek, czasem pozwalam sobie na odrobinę luksusu i kupuję przepiórcze. Przezornie już kilka tygodni temu odłożyłam i wymoczyłam skorupki, bo chciałam je wykorzystać jakoś wielkanocnie. I pomysł przyszedł sam: powstał wianek na drzwi, nieduży, taki w sam raz.
A oto z czego postał: trzy druty florystyczne, taśma florystyczna (to jeszcze ze starych zapasów, gdy zajmowałam się bukieciarstwem), filc zielony i żółty, klej do materiału oraz klej z pistoletu, a także kilka wstążek i gotowy kurczak.
Druciki splotłam w warkocz i wygięłam w okrąg. Następnie owinęłam je taśmą florystyczną. Do powstałego wianka klejem na gorąco dolepiłam skorupki jaj.
W środki niektórych skorupek dałam po kropelce kleju do tkanin i przykleiłam żółty filc. Przestrzenie między skorupkami owinęłam zielonym filcem. Doczepiłam wstążki i zawieszkę, usadziłam kurczaczka i gotowe!
I moje drzwi wejściowe wyglądają teraz tak:
To zrobiłam wczoraj, a dziś spędziłam fantastyczne popołudnie w Wiewiórczym Azylu (dziękuję Wiewiórko!), o czym napiszę pewnie już jutro.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







