Narobiłam sobie apetytu po przeczytaniu kilku recenzji w
sieci. Zaopatrzyłam się w prowiant, najadłam przed seansem i … wyszłam lekko
zniesmaczona i z poczuciem jakby, ktoś zaprosił mnie na dobrą kolację, a podał
spalone dania i do tego jeszcze zabrał mi deser.
![]() |
| www.filmweb.pl |
Adam Jones, główny bohater określany jest w opisach filmu jako
charyzmatyczny szef kuchni. Ja mam inne określenie: dupek (najdelikatniejsze, z
tych co mi na myśl przychodzą). Nie zauważyłam w nim charyzmy. Charyzmatyczny
szef kuchni powinien przyciągać, porywać i inspirować, a nie niszczyć,
zaszczuwać, szarpać, kląć i rzucać garami. Chyba się krytykom filmowym pomyliły
pojęcia.
Nie akceptuję takich postaci ani w życiu, ani w filmie. Uważam,
że zbyt często pokazuje się takie zachowania – szczególnie świecie kulinarnym.
Częste ich pokazywanie może sugerować, że takie zachowanie jest normą. A nie
jest.
Gotowanie dla mnie to wyraz troski i dbania o drugiego
człowieka, to miłość. I nie akceptuję takiej formy jaką prezentują Adam Jones, masterszefy,
Magdy, czy Gordony.
Czy w filmie było coś co mi się mimo wszystko spodobało?
Tak! Najbardziej podobały mi się dwa Thermomiksy, na tle których siedzi skacowany
główny bohater:)
Miłe dla oka były pokazywane potrawy, ale tort nie powalał.
Moja koleżanka robi lepsze i ładniejsze (Aniu to o Tobie!). Było kilka
śmiesznych, kilka zaskakujących scen. Ogólnie miło, że gość ogarną się trochę
na koniec. A koniec… jakiś taki dla mnie niedokończony, ani przepraszam ani
dziękuję nie było.
„Chmurna młodość jest romantyczna, chmurny wiek średni już
nie” – to najlepszy cytat z filmu.
Zachęcam jednak aby każdy wyrobił sobie swoje zdanie na
temat tego filmu.



