poniedziałek, 20 czerwca 2011

Z ostatniej chwili

Trwają przygotowania do pierwszej Wiewiórczej wizyty w mojej twierdzy. A stres mam większy niż przed przyjazdem teściowej;) W końcu odwiedzi mnie super kobieta, no a ja nie jestem tak super i boję się, aby nie była rozczarowana...
Nie gotuję tak świetnie jak ona, więc czym tu ugościć? Nie jestem tak zaradną panią domu jak Wiewióra i wiele miejsc w mieszkaniu nie jest takich, jakbym sobie tego życzyła...
Pocieszam się zdaniem: beznadziejnie nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste mieszkania
oraz tym: czysty dom to oznaka zmarnowanego życia.
Dobra, lecę jeszcze dokończyć sprzątanie i coś upitrasić.
O, ależ się dziś wyżaliłam... jak nigdy

3 komentarze:

  1. No kochana!!! ale sobie po marudziłaś! nie wierze, żeby mogło być tak źle! poza tym przecież znamy się nie od dziś :) spokojna głowa! ja tam wiem, że będzie fajnie i miło :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie bój się, będzie dobrze,głowa do góry!!! Jak to super kobieta to wszystko zrozumie!!!Życzę Wam aby było miło i sympatycznie:))) Pozdrawiam Was obie!

    OdpowiedzUsuń
  3. dawno tu nie zaglądałam, a widzę eksplozję pracowitości. I filc, i fimo, ostatnio podziwiałam sutasz, Super !

    OdpowiedzUsuń