Podczas mojej nieobecności przyszła listopadowa Burda.
Kilka modeli wpadło mi w oko. Pierwsze dwa są do koniecznie do uszycia. Urkye - mój krawiecki guru - już uszyła jeden z nich.
A te dwa są do popatrzenia i pomarzenia, że może kiedyś je uszyję:)
Polska edycja Burdy jest trochę okrojona. Modele są wszystkie, ale nie ma wszystkich artykułów, np. wywiadów, tutoriali. Nie ma też tutka jak zrobić sweter z modnymi futrzanymi rękawami:
Ale jest na stronie niemieckiej:) i tak mnie zachwycił, że zamierzam z niego skorzystać:) Już mam nawet jeden sweter na oku:) Po szczegóły zapraszam tutaj:
burda style 11/2011: Trend: Ärmel - News - Aktuelles - burda style
*Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Burdy - polskiej lub niemieckiej.
Ten blog założyłam, aby nie uciekło zupełnie to, co się dzieje wokół mnie i to, co robię. Ma być też podglądem mojego życia dla bliskich, którzy są daleko. Chcę zamieszczać to wszystko, co robię w wolnym czasie, dużo tego nie będzie, bo wolnego czasu mam mało. Dlatego też chcę zapisywać sobie te cenne chwile. Zapraszam
piątek, 11 listopada 2011
11.11.11
Dziś wyjątkowa data i przy okazji nasze narodowe święto. Leżę sobie w łóżku (choruję), słucham w radiu transmisji z uroczystości na pl. Piłsudskiego w Warszawie i z lapem na kolanach buszuję po blogach.
Jutro zapraszam na drugą część spaceru "Nad pięknym modrym Dunajem", a dziś chcę zaprezentować co powstawało w drodze do Austrii i w fioletowym pokoju, który pokazywałam wczoraj.
Skarpetki są już skończone, pasują idealnie, są niesamowicie wygodne. Trochę z czubków nie jestem zadowolona, w następnej parze spróbuję innego zakończenia. Za to pięta udała się świetnie, a w pierwszej własnoręcznie wydzierganej parze miałam z nią kłopot. Myślę, że wreszcie znajdę swój idealny skarpetkowy wzór i zrobię sobie zestaw skarpet na każdą porę roku:)
A tu muszę pokazać małego śpioszka. Jak śpi to jest taka słodka! Ale jak się obudzi...
Poza tym regeneruję spódnicę Babci (hihi, że też Babcia miała odwagę mi to powierzyć:) Mam nadzieję, że podołam wyzwaniu.
Spódnica wygląda tak
Brzeg podłożenia jest przetarty i trzeba spódnicę skrócić i podłożyć na nowo. Muszę też wymienić podszewkę, bo zrobiło się z niej dosłownie sito i naprawić poprzecierane kieszenie. Spódnica jest fajna, świetnie uszyta, w świetnym fasonie i z bardzo dobrej gatunkowo wełny. Trzymajcie kciuki by się udało:)
Poza tym kończę spodnie i mam masę planów szyciowych i chyba jeszcze więcej dylematów, ale to historia na inny post:)
Jutro zapraszam na drugą część spaceru "Nad pięknym modrym Dunajem", a dziś chcę zaprezentować co powstawało w drodze do Austrii i w fioletowym pokoju, który pokazywałam wczoraj.
Skarpetki są już skończone, pasują idealnie, są niesamowicie wygodne. Trochę z czubków nie jestem zadowolona, w następnej parze spróbuję innego zakończenia. Za to pięta udała się świetnie, a w pierwszej własnoręcznie wydzierganej parze miałam z nią kłopot. Myślę, że wreszcie znajdę swój idealny skarpetkowy wzór i zrobię sobie zestaw skarpet na każdą porę roku:)
A tu muszę pokazać małego śpioszka. Jak śpi to jest taka słodka! Ale jak się obudzi...
Poza tym regeneruję spódnicę Babci (hihi, że też Babcia miała odwagę mi to powierzyć:) Mam nadzieję, że podołam wyzwaniu.
Spódnica wygląda tak
Brzeg podłożenia jest przetarty i trzeba spódnicę skrócić i podłożyć na nowo. Muszę też wymienić podszewkę, bo zrobiło się z niej dosłownie sito i naprawić poprzecierane kieszenie. Spódnica jest fajna, świetnie uszyta, w świetnym fasonie i z bardzo dobrej gatunkowo wełny. Trzymajcie kciuki by się udało:)
Poza tym kończę spodnie i mam masę planów szyciowych i chyba jeszcze więcej dylematów, ale to historia na inny post:)
czwartek, 10 listopada 2011
Nad pięknym, modrym Dunajem – cz. I Tulln
![]() |
| Nad martwą częścią rzeki stworzono piękny park |
![]() |
| Spotkanie Kriemhild, burgundzkiej królowej oraz króla Etzel w Tulln |
Taki modry to on nie był. Pod koniec października Dunaj jest szaro-bury, ale miasteczko, w którym się zatrzymałam na dwa dni jest pełne uroku i chętnie bym tam jeszcze wróciła. Jest w nim, wyobraźcie sobie polski sklep i polska restauracja. Zapraszam na mały wspominkowy spacer po austriackim miasteczku - Tulln.
![]() |
| Ratusz |
![]() |
| Merkury - opiekun handlarzy i podróżnych |
Mam taką dziwną słabość, że lubię robić zdjęcia jedzenia, hotelowych pokoi, w których śpię oraz drzwi. A o drzwiach to kiedyś będzie zapewne długa i kolorowa historia:) Teraz przedstawię Kriemhild mój pokoik w hotelu Nibelungenhof w Tulln.
Kilka pokoi miało nazwy wasne odnoszące się do historii miasteczka. Zauroczył mnie kolor ścian (mocniejszy fiolet niż u mnie w przedpokoju), wielkie łóżko z niby baldachimem oraz szafa.
Tak wyglądał pokój wieczorem, bardzo nastrojowo, ale ciut za ciemno jeśli chciałoby się np. poczytać w łóżku lub zająć robótkami.
Za to widok z okna wprost na Dunaj
W miasteczku zachwycające są aranżacje roślinne. Trawy, krzewy, drzewa. Było pięknie pod koniec października, a jak musi być wiosną lub latem? Okolice Tulln to małe zagłębie szkółkarskie. Nawet liczne ronda w tym miasteczku są wspaniale obsadzone bujna roślinnością.
środa, 9 listopada 2011
Powrót
Dziękuję wszystkim, którzy cierpliwie tu zaglądali mimo wielkiej blogowej ciszy. Było trochę spraw, które przesłoniły wszystko, nawet frajdę z prowadzenia bloga. Pojawiło się jednak małe światełko w tunelu i nieśmiało wracam do blogowego życia.
A teraz kilka odpowiedzi na komentarze:
Piratko! Dziękuję za link do ziemniaczanej pizzy. Przepis prawie od razu został wypróbowany (efekt poniżej) i jeszcze do niego wrócę.
Wiewiórko! Dziękuję na info o przyprawie curry bez wzmacniaczy smaku. Jest pyszna! Producentem jest firma Kotanyi. Kamis też ma curry bez wzmacniaczy, ale jest to wersja w słoiczku (nowość). W zwykłej torebce są dodatki polepszające.
Anonimie! Zapewne masz rację, że fix „kurczak po hawajsku” jest smaczniejszy od biedronkowego kurczaka z orzechami nerkowca i dziękuję za propozycję, ale ja ze wzglądów zdrowotnych nie używam fiksów i miksów. Są w nich zawarte składniki, których nie mogę używać (np. suszone drożdże) i szukam przepisów jak najprostszych. Stąd mój zachwyt przepisami z Biedronki.
AW! Cieszę się, że przesyłka dotarła szczęśliwie:)
A teraz
Pizza na ziemniaczanym spodzie, link do tego przepisu na stronie Olgi Smile dostałam od Piratki
Wykonanie:
Ziemniaki obieramy, tniemy na mniejsze kawałki i gotujemy w osolonej wodzie do miękkości, następnie studzimy. Gdy ziemniaki będą zupełnie zimne przepuszczamy je przez prasę do ziemniaków lub rozdrabniamy tłuczkiem. Dodajemy do masy ziemniaczanej jajka, starte 2 ząbki czosnku, sól i po jednej łyżeczce bazylii, tymianku i oregano. Wyrabiamy w miarę gładką masę i przekładamy na natłuszczoną blaszkę do pizzy. Aby łatwiej było rozprowadzać masę należy zwilżyć ręce, wtedy idzie łatwo i szybko. Spód wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni na 15 minut. Masa musi być po wyjęciu sucha w dotyku z delikatną skorupką.
Pomidory obieramy ze skórki i smażymy na patelni z dodatkiem ziół i czosnku przez kilka minut aż powstanie pulpa pomidorowa, którą rozsmarujemy na blaszce z ziemniaczanym spodem.
Na sosie układamy dodatki jak salami, papryka, krążki cebuli, oliwki i pieczemy przez 25 minut na środkowej półce piekarnika w temperaturze 220 stopni. Na koniec posypujemy pizzę serem i czekamy przez chwilkę aż się rozpuści. Pizza jest smaczna, delikatna i aromatyczna. Kroimy się ją klasycznie kółkiem do pizzy i można brać w ręce trójkąciki dokładnie tak, ja przy pszennym cieście.
Moje modyfikacje:
A teraz kilka odpowiedzi na komentarze:
Piratko! Dziękuję za link do ziemniaczanej pizzy. Przepis prawie od razu został wypróbowany (efekt poniżej) i jeszcze do niego wrócę.
Wiewiórko! Dziękuję na info o przyprawie curry bez wzmacniaczy smaku. Jest pyszna! Producentem jest firma Kotanyi. Kamis też ma curry bez wzmacniaczy, ale jest to wersja w słoiczku (nowość). W zwykłej torebce są dodatki polepszające.
Anonimie! Zapewne masz rację, że fix „kurczak po hawajsku” jest smaczniejszy od biedronkowego kurczaka z orzechami nerkowca i dziękuję za propozycję, ale ja ze wzglądów zdrowotnych nie używam fiksów i miksów. Są w nich zawarte składniki, których nie mogę używać (np. suszone drożdże) i szukam przepisów jak najprostszych. Stąd mój zachwyt przepisami z Biedronki.
AW! Cieszę się, że przesyłka dotarła szczęśliwie:)
A teraz
Pizza na ziemniaczanym spodzie, link do tego przepisu na stronie Olgi Smile dostałam od Piratki
Składniki:
1 kg ziemniaków
2 jajka
1 łyżka przyprawy do pizzy lub po łyżeczce bazylii, tymianku i oregano
4 pomidory
5 ząbków czosnku
10 plasterków salami
1/3 papryki czerwonej
1/3 papryki żółtej
1 cebula
garść czarnych oliwek
50-100 g tartego sera zależenie jak dużo sera lubimy
sól
1 łyżka masła do posmarowania blaszki do pizzy
1 kg ziemniaków
2 jajka
1 łyżka przyprawy do pizzy lub po łyżeczce bazylii, tymianku i oregano
4 pomidory
5 ząbków czosnku
10 plasterków salami
1/3 papryki czerwonej
1/3 papryki żółtej
1 cebula
garść czarnych oliwek
50-100 g tartego sera zależenie jak dużo sera lubimy
sól
1 łyżka masła do posmarowania blaszki do pizzy
Wykonanie:
Ziemniaki obieramy, tniemy na mniejsze kawałki i gotujemy w osolonej wodzie do miękkości, następnie studzimy. Gdy ziemniaki będą zupełnie zimne przepuszczamy je przez prasę do ziemniaków lub rozdrabniamy tłuczkiem. Dodajemy do masy ziemniaczanej jajka, starte 2 ząbki czosnku, sól i po jednej łyżeczce bazylii, tymianku i oregano. Wyrabiamy w miarę gładką masę i przekładamy na natłuszczoną blaszkę do pizzy. Aby łatwiej było rozprowadzać masę należy zwilżyć ręce, wtedy idzie łatwo i szybko. Spód wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni na 15 minut. Masa musi być po wyjęciu sucha w dotyku z delikatną skorupką.
Pomidory obieramy ze skórki i smażymy na patelni z dodatkiem ziół i czosnku przez kilka minut aż powstanie pulpa pomidorowa, którą rozsmarujemy na blaszce z ziemniaczanym spodem.
Na sosie układamy dodatki jak salami, papryka, krążki cebuli, oliwki i pieczemy przez 25 minut na środkowej półce piekarnika w temperaturze 220 stopni. Na koniec posypujemy pizzę serem i czekamy przez chwilkę aż się rozpuści. Pizza jest smaczna, delikatna i aromatyczna. Kroimy się ją klasycznie kółkiem do pizzy i można brać w ręce trójkąciki dokładnie tak, ja przy pszennym cieście.
Moje modyfikacje:
Jajka były przepiórcze. Nie było salami, sera, a oliwki były zielone:) Jest wystrzałowa w smaku, ale nie trzymała się jak pizza. Chyba wiemy w czym tkwi błąd: za bardzo roztłukliśmy ziemniaki, trzeba to było zrobić ręcznie, a nie w mikserze. Jeszcze wrócimy do tego przepisu.
ps. Mój blog z bloga robótkowego (miał to być blog głownie o szyciu, ale zaczęły dochodzić nowe techniki) zmienia się powoli w kulinarny. Zakiełkował we mnie pomysł, by te dwie dziedziny oddzielić i niebawem z kulinariami przeniosę się na drugiego bloga.
poniedziałek, 24 października 2011
Wspomnienie pysznego poniedziałku
Nie było mnie ładnych kilka dni, stąd cisza na blogu. Zanim napiszę gdzie byłam i co robiłam to pokażę nowe przepisy, które wypróbowałam tydzień temu w poniedziałek, czyli dzień przed wyjazdem.
Pierwszy przepis znalazłam tutaj
Karpia sobie podarowałam;) chodziło mi głównie o szpinak z ciecierzycą (pycha!)
Szpinak z ciecierzycą:
Składniki:
200 g świeżego szpinaku
3/4 puszki (około 300 g) odsączonej ciecierzycy + kilka łyżek zalewy
1 łyżka oliwy z oliwek
2 małe ząbki czosnku, pokrojone w kosteczkę
2 łyżki bułki tartej
1/3 łyżeczki zmielonego kminu rzymskiego
szczypta cynamonu
1/3 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
sól morska i świeżo zmielony pieprz
Wykonanie:
Szpinak opłukać, osuszyć, oderwać twarde łodyżki. Włożyć na patelnię z 2 łyżkami wody i podgrzewać przez około 1 minutę mieszając, aż zwiędnie. Odcisnąć i grubo posiekać.
Na czystą patelnię wlać 1 łyżkę oliwy z oliwek, dodać czosnek i smażyć na małym ogniu przez 1 minutę, nie rumieniąc za bardzo. Dodać bułkę tartą i smażyć przez 1–2 minuty, aż będzie zrumieniona. W międzyczasie dodać kmin rzymski, cynamon i słodką paprykę w proszku. Dodać odsączoną ciecierzycę i chwilę podgrzewać. Dodać szpinak i skropić go kilkoma łyżkami zalewy z ciecierzycy. Delikatnie zamieszać i smażyć przez 1 minutę, na koniec lub przed samym podaniem doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem.
Moje modyfikacje:
Nie dodałam bułki tartej (bo zawiera gluten i drożdże) oraz kminu rzymskiego, bo nie mam go w domu. Użyłam świeżego szpinaku z targu i ciecierzycę ugotowaną dzień wcześniej. Świerzy szpinak super!
Nie dodałam bułki tartej (bo zawiera gluten i drożdże) oraz kminu rzymskiego, bo nie mam go w domu. Użyłam świeżego szpinaku z targu i ciecierzycę ugotowaną dzień wcześniej. Świerzy szpinak super!
Drugim przepisem, który zrobiłam na ten sam obiad była pieczona dynia z przepisu zamieszczonego tutaj
Dynia pieczona
Składniki:
dynia bez skóry, pestek i farfocli
sól morska
ząbek czosnku + odrobinka pieprzu kajeńskiego lub szczypta cynamonu + gałki muszkatołowej
oliwa z oliwek
dynia bez skóry, pestek i farfocli
sól morska
ząbek czosnku + odrobinka pieprzu kajeńskiego lub szczypta cynamonu + gałki muszkatołowej
oliwa z oliwek
Wykonanie:
Dynię kroimy w grubą kostkę (o boku 3–4 cm) lub w plastry (grubości 1–2 cm). Rozkładamy na blasze wyłożonej papierem do wypieków lub posmarowanej oliwą i posypujemy przyprawami. Można skropić odrobiną oliwy. Pieczemy w 200°C przez 20 minut. Po wyjęciu można skropić odrobiną oliwy (koniecznie z pierwszego tłoczenia na zimno).
Moje modyfikacje:
Z przypraw dałam jedynie cynamon i paprykę i nie skrapiałam oliwą po wyjęciu z piekarnika.
Po upieczeniu dyni skorzystałam z nagrzanego piekarnika i szybciutko zrobiłam batony według przepisu Wiewiórki.
Batony bananowo-bakaliowe
Składniki:
2 spore dojrzałe banany
tyle płatków owsianych żeby razem z bananami utworzyły zwartą masę
łyżka miodu
dowolne bakalie w dowolnej ilości
2 spore dojrzałe banany
tyle płatków owsianych żeby razem z bananami utworzyły zwartą masę
łyżka miodu
dowolne bakalie w dowolnej ilości
Wykonanie:
Banany razem z miodem ugniatamy widelcem na papkę i stopniowo dodajemy płatki. Kiedy masa jest zwarta dodajemy bakalie.
Masę bananowo-bakaliową wykładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 st. C na ok 20–25 minut (aż ciasto stanie się tak jakby zaskorupiałe).
Upieczone ciasto kroimy na kwadraty lub prostokąty. Możemy polać jakąś polewą.
Moje modyfikacje:
Okazało się, że nie mam płatków owsianych, ale miałam otręby owsiane i zrobiłam batony z tego co miałam. Dodałam orzechy włoskie, brazylijskie, nerkowca oraz rodzynki i suszoną żurawinę.
Banany razem z miodem ugniatamy widelcem na papkę i stopniowo dodajemy płatki. Kiedy masa jest zwarta dodajemy bakalie.
Masę bananowo-bakaliową wykładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 st. C na ok 20–25 minut (aż ciasto stanie się tak jakby zaskorupiałe).
Upieczone ciasto kroimy na kwadraty lub prostokąty. Możemy polać jakąś polewą.
Moje modyfikacje:
Okazało się, że nie mam płatków owsianych, ale miałam otręby owsiane i zrobiłam batony z tego co miałam. Dodałam orzechy włoskie, brazylijskie, nerkowca oraz rodzynki i suszoną żurawinę.
Wyszło przepysznie, ale w niczym nie przypominało batonów, jakie poprzednim tygodniu zrobiła Wiewiórka.
poniedziałek, 17 października 2011
Weekendowe tajskie smaki prosto z Biedronki
I znów będzie reklama. Cóż, Biedronka to najbliższy mi markeciak, więc jest częstym źródłem inspiracji. A dania są pomysłowe, smaczne, proste i tanie. Przy słowie tanie przypomina mi się pytanie-żart jeszcze z czasów szkolnych
„Dlaczego tanie wina są dobre?
- Tanie wina są dobre, bo są dobre i tanie”
A oto przepis i moje wykonanie:
Wykonanie:
Ziutkowi smakowało, a to najważniejsze:)
„Dlaczego tanie wina są dobre?
- Tanie wina są dobre, bo są dobre i tanie”
A oto przepis i moje wykonanie:
Kurczak z orzechami nerkowca
Składniki:
2 piersi kuczka
4 łyżki oleju,
4 ząbki czosnku,
Mała cebula,
3 łyżki słodko-pikantnego sosu chili TaoTao,
1 szklanka orzechów nerkowca
2 łyżki sosu sojowego,
0, 5 łyżeczki cukru,
4 łyżko wody
2 piersi kuczka
4 łyżki oleju,
4 ząbki czosnku,
Mała cebula,
3 łyżki słodko-pikantnego sosu chili TaoTao,
1 szklanka orzechów nerkowca
2 łyżki sosu sojowego,
0, 5 łyżeczki cukru,
4 łyżko wody
Wykonanie:
Cebulę przekrawamy na 4 części, czosnek miażdżmy. Podsmażamy na oleju, po czym dodajemy orzechy, pokrojoną w kostkę mięso oraz sos chili. Gdy mięso zmieni kolor dodajemy sos sojowy, wodę i cukier. Dusimy przez 2-3 minuty. Danie podajemy z ryżem, udekorowane dymką.
Moje modyfikacje:
Nie miałam sosu słodko-pikantnego chili, więc obsypałam kurczaka sproszkowaną słodką i ostrą papryką. Nie dekorowałam dymką. Podałam oczywiście z kaszą jaglaną, a do tego była kiszona biała i czerwona kapusta.
Moje modyfikacje:
Nie miałam sosu słodko-pikantnego chili, więc obsypałam kurczaka sproszkowaną słodką i ostrą papryką. Nie dekorowałam dymką. Podałam oczywiście z kaszą jaglaną, a do tego była kiszona biała i czerwona kapusta.
Ziutkowi smakowało, a to najważniejsze:)
niedziela, 16 października 2011
Koty
Niebieskie krzesło obrotowe, to było miejsce Sz. (czyli starszej kotki, tej w czerwonych szelkach). Mała Nitka (już nie taka mała;)) chętnie by je przejęła. Wskakuje tam, gdy tylko zobaczy, że krzesło jest zajęte i próbuje zgonić Sz.
Ta sielanka nie trwała jednak długo. Dziewczyny znów się pobiły, rozbiegły po mieszkaniu, a krzesło zostało wolne:)
![]() |
| "Oddaj krzesło!" |
![]() |
| "Spadaj szczeniaku!" |
![]() |
| "Oddaj!" "Nie oddam!" |
![]() |
| "Zaraz zobaczysz, kto tu rządzi!" |
![]() |
| "Zobacz, jak nam się dobrze razem siedzi" |
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































