W chaosie powstają dodatki do sukienki.
Nitki raczej nie interesują tkaniny, wykroje, koraliki, biżu i inne babskie fanaberie. Leniwie tylko zerka, czy nic ciekawszego się nie wydarzy.
Za to Sz. - jak na prawdziwą księżniczkę z Wilanowa przystało - od samego początku powstawania sukienki wiernie mi asystuje. Przypomniała sobie chyba dawne czasy, bo nawet się rozbrykała podczas krojenia i cieszyła jak małe kocię. Dodatki też ją zainteresowały. Na zdjęciu komisyjna ocena niebieskich piórek.
Nitka wolała od razu piórka zjeść, co z jednym uczyniła i trzeba było usunąć ją z miejsca pracy;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz