Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 stycznia 2014

"Mikołaju, Mikołaju...

... siedzisz sobie w ciepłym kraju, a tu u nas zawierucha, każde dziecko ciebie szuka."

Zawieruchy nie było, bo była na Wielkanoc, a Mikołaj nie był w ciepłym kraju, tylko w Polsce i w tym roku kilka prezentów wykonał własnoręcznie.
Zacznijmy o tego, co lubią panie - od błyskotek.
Mama dostała sutaszowe kolczyki. Małe i lekkie, takie do codziennego noszenia.


Kolczyki te to kolejna wersja kolczyków, które kilka lat temu zrobiłam (tutaj) Pierwsze były niebieskie z perłami, drugie zielone szklano-perłowe. Zmieniłam sposób mocowania zawieszki - są wygodniejsze. Ten wzór jest bardzo przyjemny i wygodny w noszeniu. Chciałabym zrobić sobie kilka wersji kolorystycznych. Ciekawe kiedy to mi się uda?

sobota, 6 października 2012

Fascynatorek

Za kilka dni mnie miesiąc od ślubu mojego brata. Pora trochę się pochwalić. Wyglądałam prawie jak Pan Młody tylko, że ja byłam w sukience, a on był w garniturze;) Dla niektórych jesteśmy "toczka w toczkę";)

Po sierpniowym ślubie córki znajomych z Anglikiem (jego mama gotowała dla królowej!) i napatrzeniu się na nakrycia głowy przybyłych Angielek, zamarzyłam o fascynatorze. Przejrzałam ofertę znawczyń tematu i okazało się, że są tak obłożone pracą, że nie mam szans na realizację mojego zamówienia.
Co w takiej sytuacji można zrobić? Podjąć wyzwanie i samej zrobić fascynator. I tu potwierdza się powiedzenie, że prawdziwa kobieta potrafi z niczego zrobić trzy rzeczy: sałatkę, kapelusz i małżeńską awanturę;)
Z kawałkami tkaniny chodziłam po sklepach i polowałam na pióra - chciałam pióra, bo na sinamay nie miałam szans;( Pióra upolowałam aż w Olsztynie w Sklepie z włosami (taka nazwa sklepu), do tego opaska, kamyk, koralik, sutasz i...
A tu już kreacja w pełni:

Mój fascynator był zaledwie fascynatorkiem, ale wolałam nie szaleć z wielkością, bo to w końcu Młodzi mieli być w centrum uwagi, a nie moje szalone nakrycie głowy. W Anglii takie coś jest normalne, u nas jeszcze szokuje. Mam jednak nadzieję, że wróci moda na prawdziwe piękne kapelusze, toczki i inne nakrycia głowy, jak na przykład fascynator.

czwartek, 6 września 2012

Praca wre

W chaosie powstają dodatki do sukienki.
Nitki raczej nie interesują tkaniny, wykroje, koraliki, biżu i inne babskie fanaberie. Leniwie tylko zerka, czy nic ciekawszego się nie wydarzy.
Za to Sz. - jak na prawdziwą księżniczkę z Wilanowa przystało - od samego początku powstawania sukienki wiernie mi asystuje. Przypomniała sobie chyba dawne czasy, bo nawet się rozbrykała podczas krojenia i cieszyła jak małe kocię. Dodatki też ją zainteresowały. Na zdjęciu komisyjna ocena niebieskich piórek.
Nitka wolała od razu piórka zjeść, co z jednym uczyniła i trzeba było usunąć ją z miejsca pracy;)

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Lecimy w kulki

Jakiś  czas temu ukręciłam kilka fimo kulek na próbę. Kulki upiekły się ładnie.
Z tych najbrzydszych (moim zdaniem, bo użyłam niechcący transparentnego fioletu i efekt taki sobie) postanowiłam zrobić dla siebie testową wersję bransoletki.


Rozmiar bransoletki można regulować przesuwając supełki, nie wiem, czy widać, o co chodzi.

Okazało się, że dziurki, które zrobiłam przed upieczeniem, są za małe. Z pomocą przyszedł Ziutek z Dremelkiem:) O jak dobrze, że kupiłam mu ten sprzęt na prezent!
W tle pozostałe kulki. Zaprezentuję je, gdy coś z nich już powstanie.

czwartek, 6 października 2011

Forumowa wymianka

Zapisałam się na moim ulubionym forum Szyjemy po godzinach

na pierwszą wymiankę. Tematem tej wymiany prac był brelok.
Jeszcze nie jestem na 100% pewna, kto przygotowywał pracę dla mnie, ale nie mogę usiedzieć i chcę się pochwalić:) Muszę się pochwalić, bo to jedna z niewielu miłych rzeczy dzisiaj - więc ta przesyłka jest w sam raz na pocieszenie.
Oto co dostałam:

Dwa śliczne breloczki w sowy. Ale to nie wszystko! Do tego jeszcze dwa zestawy skarpetowe! Motki włóczki, druty i instrukcja.
Wszystko razem wygląda tak:













A co ja przygotowałam?
Brelok, w którym można schować klucze, chusteczniko-brelok ze szlufką w środku oraz do kompletu portfelik na dokumenty i karty płatnicze.



Na osłodę zbliżającej się jesiennej szarugi dorzuciłam błękitną broszkę z sutaszowym środkiem, bo moja wymianka lubi ten kolor.

Całość prezentowała się tak:

i poleciała do Foksal

















Śpiewam sobie pod nosem piosenkę Wolnej Grupy Bukowiny (tekst poniżej). Jako że jest bardzo na czasie, to chwilowo może mnie nie być na blogu. No chyba, że będę leczyć smutki rękodziełem to wtedy pokażę, co zmajstrowałam.

WCZORAJ WIECZOREM

muz. i sł. W. Jarociński

E A E
Wczoraj wieczorem serwus rzekł mi Pan
A E
Wczoraj wieczorem serwus rzekł mi Pan
H7 B7 A7 E H7
Rzuciła mnie robota ot i cały kram

W kieszeni dolar, dolar może dwa /x2
Wypije ze mną drinka bieda siostra zła

Dał mi siwe kłaki i niepewny los /x2
Jak szczur żarcie kiedy pusty trzos

Wczoraj wieczorem serwus rzekł mi Pan /x2
Rzuciła mnie robota ot i cały kram

wtorek, 4 października 2011

Przybyłam, zobaczyłam... oniemiałam, czyli Złoto, Srebro, Czas 2011

W tym roku udało mi się odwiedzić po raz drugi profesjonalne targi jubilerskie Złoto, Srebro, Czas.
Niesamowite!!!
Moje ogólne wrażenie: królują kwiaty w różnej formie i wszelkie motywy kwiatowe, choć młodzi projektanci uciekają w geometrię. Wiele prac mnie zachwyciło, zainspirowało, oczarowało. Jednak było tego tyle, że w mojej pamięci nie wszystkie się zachowały.
Poniżej prezentuję kilka prac zgłoszonych na Prezentacje 2011










środa, 7 września 2011

Czy to wypada?

Czy wypada, aby dwunastoletnia dziewczynka nosiła sutaszowe kolczyki? Jak to teraz jest?

Za moich czasów (hihi chyba jestem już bardzo stara, skoro tak piszę) były fartuszki, do 7 klasy miałam od rodziców zakaz noszenia ostrych kolorów. Tak, tak, Mamusiu, do końca życia będę pamiętać, że nie pozwoliłaś mi iść do szkoły w czerwonej w białe kropki sukience z dołem z koła. Tak się pięknie kręciła i chciałam pochwalić się koleżankom... Ale Mama powiedziała nie, bo to nie jest ani sukienka, ani kolor do szkoły. I nikt nie zobaczył... Dodam, że pokazanie się po lekcjach w grę nie wchodziło, bo mieszkałam na zadupiu i prawie z nikim się nie widywałam. Wolny czas spędzałam z braćmi.
Dyspensę dostałam dopiero w 7 klasie. Warunek był jeden: mogę ubierać się ekstrawagancko jak chcę, ale muszę liczyć się z tym, że nauczyciele mogą przez to się czepiać. Zatem muszę być tak przygotowana do lekcji, aby nikt mnie niczym nie zaskoczył. No i byłam:) I nosiłam własnej produkcji wściekle filetowe poncho oraz czerwone dzwony ogrodniczki po Mamie:) Szkołę skończyłam bez przygód.
Nie było też wtedy mowy o farbowaniu włosów, czy o makijażu.
A teraz to się jakoś pozmieniało jak patrzę na niektóre nastolatki... Jednak nie jestem przekonana, czy dobrze zrobiłam, że uległam prośbie córki mojej koleżanki.
Dziewczynka zobaczyła na mojej stronie www moje twory i z wielką nieśmiałością spytała, czy nie zrobiłabym jej kolczyków. A że mam do tego dziecka słabość, bo ma tego samego dnia urodziny co i ja, to postanowiłam zrobić kolczyki z sutaszu. Nie za duże, ale z sutaszu. I teraz mam wątpliwości... dać jej czy nie?

Kolczyki, choć małe powstawały prawie miesiąc w ciężkich bólach na Mazurach i na Mazowszu, a mają trafić na Śląsk. Nie do końca jestem zadowolona z efektu, dlatego myślę, czy nie zrobić dziewczynce małych filcowych kulek...

wtorek, 6 września 2011

Sutaszowy dylemat

To sutaszowe coś. Początkowo myślałam o zrobieniu kolczyków i miały być trochę inne, ale jak to bywa ze mną i z sutaszem, ja zaczynam a on prowadzi dalej. Wszyło większe niż oczekiwałam i teraz zastanawiam się co dalej?
Czy robić drugi taki do pary i zrobić kolczyki? Tylko, czy sutasz zechce mnie znów tak samo poprowadzić?
Czy może zrobić z tego zawieszkę?
A może broszkę?
Przyznam szczerze, że mam chrapkę na broszkę, bo ostatnio jestem broszkowa, ale może coś innego będzie lepsze?
Jak myślicie?
Jedną ważną opinię już znam (tak, tak Wiewióro, o Tobie teraz piszę;)). I wdaje mi się słuszna, ale ciekawa jestem innych głosów.
Poniżej przybliżone wymiary, ostrość marna bo zepsuł mi się obiektyw cyfrówki i musiałam przełożyć z analoga. Mniej więcej jednak widać
Kolczyki?
Zawieszka?
Broszka?

poniedziałek, 5 września 2011

Wiwat Paulina i małe przypomnienie

W Plebiscycie na najlepszego młodego sportowca "Sportowa Szansa" zorganizowanym przez Fundację im. Grzegorza Dolniaka w głosowaniu elektronicznym pierwsze miejsce zajęła moja faworytka!

Teraz czekamy wyniki całego plebiscytu, bowiem można było też oddawać głosy na kuponach drukowanych w lokalnej prasie. Trzymam kciuki, aby i tu udało się Paulinie.

Przypominam, że można u mnie zapolować na 500

Zasada jest prosta: osoba, której uda się wpisać 500 komentarz otrzyma ode mnie niespodziankę w wybranym przez siebie kolorze:)

Nie wiem, czy można upublicznić, to co ja widzę w komentarzach. Podana jest ich ilość i Ktosia spod 500 chcę nagrodzić, czymś zrobionym z tego, co jest na powyższym zdjęciu:)
Wiem, że ostatnie wpisy były mało interesujące do komentowania. Tylko zwierzaki i żarcie;) Ale coś się tworzy i mam nadzieję, że jak to pokażę to wzbudzę ducha walki o 500:)

niedziela, 14 sierpnia 2011

Tańcowała Nitka z Igłą

O! Przepraszam, z centymetrem tańcowała, z centymetrem. Nie wierzycie?
Zobaczycie:)))
Jak widać nowy kot jest nową pomocą krawiecką. Starsza kotka, choć głaskać się nie daje, to w szyciu też mi dzielnie pomaga: pilnuje materiałów albo fastryguje.
Bardzo się z tego cieszę, bo to znaczy, że moją niespodziankę zrobię na dwie ręce i osiem kocich łap:)))
A co to za niespodzianka? Rąbka tajemnicy uchyliłam tu, teraz pora zapowiedzieć szczegóły:)
Proponuję małe polowanie na 500, nie udało mi się z łapaniem licznika tak szybko poszedł w górę, więc już zawczasu ogłaszam łapanie 500 komentarza.
Zasada jest prosta: osoba, której uda się wpisać 500 komentarz otrzyma ode mnie niespodziankę w wybranym przez siebie kolorze:)
Powodzenia!
Już jestem ciekawa, komu to się uda:)

środa, 27 lipca 2011

Znowu broszka





Broszka na poprawę humoru. Robiona w nocy o północy. Wymęczona zupełnie jak ja od dwóch dni.
Koraliki własnej produkcji (pokazywałam je tu). Pytano mnie o tutka na takie koraliki, myślałam o tym i poddałam się. To moje pierwsze koraliki fimo (i jedyne - jeszcze) robiłam je na oślep i nie jestem w stanie tego powtórzyć. A że wyszły fajnie, cóż - przywilej początkującego:)
Broszka miała wyglądać zupełnie inaczej, ale jak to z sutaszem bywa, zaczynam od rozrysowanego roboczo projektu, a potem sutasz sam mnie prowadzi i to co wychodzi prawie nie przypomina tego, co pierwotnie zamierzałam wykonać:) To jest dla mnie niesamowite... z innymi technikami tak nie mam.

poniedziałek, 25 lipca 2011

Czarne porzeczki na liściu

Sutaszowe kolczyki inspirowane naturą:)
Koraliki szklane wplecione w kolczyki naprawdę miały nazwę czarna porzeczka, nie pozostało mi nic innego jak dołożyć zielonych sznurków oraz paciorków i zrobić czarne porzeczki na liściach.
Kolczyki czekają na zamocowanie bigli. Mój zapas bigli niestety już się skończył, ale to przecież nie przeszkadza, aby powstawały nowe kolce. Pętelki zostawione, więc nie będzie problemu z doczepieniem zapięć.

wtorek, 19 lipca 2011

IX Festiwal Róż i Święto Kwiatów w Ogrodzie Botanicznym UW


Na zaproszenie Wiewióry spędziłam w ogrodzie dwa miłe dni filcując pod bardzo starym klonem. Miałyśmy mini pokaz filcowania na mokro.
Trafiło nam się dużo szczęścia, bo spotkałyśmy samych miłych ludzi, fajne dzieciaki zaciekawione bardzo filcem. Byli też chętni do zakupu naszych prac. Niektórym nie przeszkadzało nawet to, że prace są jeszcze mokre:)
Powstawały głównie broszki kwiaty (nawiązanie do święta, jakżeby inaczej!) oraz etui na komórki z motywami kwiatowymi.

Wróciłam do domu z kwiatami (róże i anturium), pełna radości, dobrych myśli, energii i... z zapaleniem migdałków. Tak, tak nie ma to jak pochorować się w środku lata. Niestety muszę brać antybiotyk, nie dało się inaczej;( I to mnie najbardziej smuci. Ale po 3 dawkach już jest dużo lepiej:)

piątek, 1 lipca 2011

Wszystko kwitnie

W ostatnią niedzielę zakwitły na mojej podłodze kwiaty:))) Tak, tak na podłodze, bo właśnie na podłodze wyłożonej folią malarską urządziłam sobie filcowanie połączone z seansem filmowym.
Samo oglądanie filmów to dla mnie strata czasu, ale już filcowanie i rzucanie jednym okiem na film, to czysta przyjemność:)
Obejrzałam: "Drżące ciało", "Facet, który gapił się na kozy" oraz "Slumdog - milioner z ulicy", a w tym czasie powstały takie oto kwiaty i kulki na mokro
Jeden z kwiatków już trafił jako prezent do prawie bratowej:) Mam nadzieję, że jej się choć trochę podoba.

środa, 22 czerwca 2011

Zaległości

Zrobiły mi się zaległości w publikowaniu postów, więc pozwólcie, że wrócę do poprzedniego tygodnia, w którym sporo się działo.

Kolejne spotkanie twórcze z Wiewiórą, jak zawsze super! A pojechałam tylko odebrać wełny i sznurki, które Wiewióra mi kupiła. A skończyło się na filcowaniu na mokro. I tak naprawdę dopiero teraz mnie wzięło na filcowanie, gdy dotknęłam wełny z merynosa... wcześniej używałam tylko wełny polskiej, dość twardej i szorstkiej. A merynos! Mówię Wam, rozkosz dla dłoni...
Spotkanie okazało się niezwykle obfite w gotowe filcaki, przynajmniej dla mnie.
Powstało etui na moją nowa komórkę (ale już je zastąpiłam etui od Gugi, bo jej jest ładniejsze i wygodniejsze od tego, które sobie zrobiłam) i pierwsza kulka zrobiona na mokro.

 Powstał rajski kwiat, a może dwa kwiaty? Jeszcze ich nie połączyłam i zastanawiam się jak je wykończyć. Tak się zaczyna
 
A tak po ufilcowaniu
 
A Wiewióra kręciła placki:)))
 
Tak kręciła, że ukręciła jej się piwonia i róża
 
Tak było w piątek, a w sobotę... w sobotę wsiadałam w autko i śmignęłam do Łodzi, ale o tym w następnym poście:) o ile mi bloger da dojść do głosu:)