Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piosenka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 listopada 2011

Buena Vista...

Buena Vista Social Club to film o kilkunastu kubańskich muzykach, występujących w klubie i zaangażowanych w produkcję albumu Buena Vista Social Club.

Od ładnych pary lat chciałam go obejrzeć, ale jakoś tak się nigdy nie składało. Z pomocą przyszedł mój filmowy guru, czyli Wiewióra:)
Film nie ma żadnej akcji, nic się nie dzieje, tylko opowiadają, grają i śpiewają. Niby nudny jak flaki z olejem, ale…
Wszystko płynie powolutku, leniwie, wręcz czujesz ten letni klimat, coś na styl hiszpańskiego "maniana" i greckiego "sega sega", czyli jutro i powoli powoli.
Po kolei pokazane są postacie kubańskich muzyków, mówią kiedy się urodzili, gdzie, czasem kim byli rodzice, czy dziadkowie i jeszcze kilka innych słów mówią o sobie. Ot taki spokojniutki film dokumentalny. Nic niby się nie dzieje, ale w pewnym momencie spostrzegasz, że stopy same ruszają się w rytm kubańskiej muzyki, niewiele później czujesz jak ruszasz głową i szyją, później dochodzą do tego ramiona. Tak po prostu same słysząc tę muzykę tańczą i nagle czujesz że ta muzyka jest wszędzie, w każdej twojej komórce, że masz ją po prostu w sobie.
Tej nocy nie zasnę spokojnie

czwartek, 6 października 2011

Forumowa wymianka

Zapisałam się na moim ulubionym forum Szyjemy po godzinach

na pierwszą wymiankę. Tematem tej wymiany prac był brelok.
Jeszcze nie jestem na 100% pewna, kto przygotowywał pracę dla mnie, ale nie mogę usiedzieć i chcę się pochwalić:) Muszę się pochwalić, bo to jedna z niewielu miłych rzeczy dzisiaj - więc ta przesyłka jest w sam raz na pocieszenie.
Oto co dostałam:

Dwa śliczne breloczki w sowy. Ale to nie wszystko! Do tego jeszcze dwa zestawy skarpetowe! Motki włóczki, druty i instrukcja.
Wszystko razem wygląda tak:













A co ja przygotowałam?
Brelok, w którym można schować klucze, chusteczniko-brelok ze szlufką w środku oraz do kompletu portfelik na dokumenty i karty płatnicze.



Na osłodę zbliżającej się jesiennej szarugi dorzuciłam błękitną broszkę z sutaszowym środkiem, bo moja wymianka lubi ten kolor.

Całość prezentowała się tak:

i poleciała do Foksal

















Śpiewam sobie pod nosem piosenkę Wolnej Grupy Bukowiny (tekst poniżej). Jako że jest bardzo na czasie, to chwilowo może mnie nie być na blogu. No chyba, że będę leczyć smutki rękodziełem to wtedy pokażę, co zmajstrowałam.

WCZORAJ WIECZOREM

muz. i sł. W. Jarociński

E A E
Wczoraj wieczorem serwus rzekł mi Pan
A E
Wczoraj wieczorem serwus rzekł mi Pan
H7 B7 A7 E H7
Rzuciła mnie robota ot i cały kram

W kieszeni dolar, dolar może dwa /x2
Wypije ze mną drinka bieda siostra zła

Dał mi siwe kłaki i niepewny los /x2
Jak szczur żarcie kiedy pusty trzos

Wczoraj wieczorem serwus rzekł mi Pan /x2
Rzuciła mnie robota ot i cały kram

wtorek, 26 października 2010

Monochromatycznie


Szara ballada

Nie czerń lecz szarość wszędzie
ta nić szara się przędzie
ona za mną przede mną i przy mnie

ona rankiem w mej głowie
w dłoniach i w pierwszym słowie
niczym gołąb pocztowy powraca

szarą nicią przeszyty
i do świata przyszyty
tak jak guzik do szarego płaszcza

z szarej włóczki me myśli
zgrzebne dni i tygodnie
z szarej włóczki jesienie i lata

nawet wiersz cały z tęczy
nagły list radość szczęście
co jak wzór na kilimie się złocą

już za moment szarzeją
są jak fatamorgana
w zeschły liść się zmieniają i popiół

z szarych nici ten kłębek
który w szarą godzinę
sennie zwijam pod głowę podkładam

ludzie chorzy na szarość
mój los chory na szarość
mój dom moje miasto planeta

Boże cały ze złota
przędący w kołowrotku
czemu z siebie wysnuwasz nić szarą

Ojcze nasz wielobarwny
w akselbantach w brokatach
który błyszczysz i mienisz się cały

jeśli trochę nas lubisz
nachyl się nad wrzecionem
dorzuć włosów anielskich do włóczki

bo w nas szarość w oddechach
szarość w snach i uśmiechach
szarość we łzach modlitwie i hymnie

sł. J. Baran, muz. K. Myszkowski
Stare Dobre Małżeństwo - Makatki


I znów będzie na szaro. Oto czym skończyło się ostatnie buszowanie po sklepach z Mamą. I dziwne jest to, że nie kręcą mnie kolory, nie robi na mnie wrażenia głęboki niebieski, ani soczysta zieleń, ani ognista czerwień, ani nawet róż z fioletem! Jedno nie zmieniło się – w dalszym ciągu wkurza mnie pomarańczowy (tak mam z tym kolorem już od prawie 6 lat). Chyba wyblakłam ostatnio…
Spodenki leżą i kwiczą, bo nie zdążę już uszyć ich na czas (czyli do jutra), ale już wiem, o co chodzi w tym opisie. Rozjaśniło się dzięki pani Joli (baaardzo dziękuję), która przetłumaczyła mi wyrażenia po rosyjsku i wszystko stało się od razu jasne!
Poza tym odnalazłam moje czółenka do frywolitek i zakupiłam nitkę i zamierzam zrobić coś, ale o tym na razie sza!
Po długich tygodniach nieczytania wróciłam do książek i, o dziwo! wciągnęłam się w „Zmierzch” (Twilight – Stephenie Meyer). Wcześniej już zaczęłam czytać tę powieść dla nastolatków i jakoś mi nie podpasowała, a teraz drgnęło i to mocno. To, że piszę tygodnie nieczytania nie oznacza, że mam – jak mawia M. Musierowicz – ołowiane oko. Owszem czytam codziennie i to nawet sporo, ale służbowo. A prywatnie to mam takie skoki – przez kilka miesięcy pożeram stosy książek, a potem jest przerwa (przeważnie wtedy więcej szyję;)).

I chyba już, bo nie wiem, czy jutro będę mieć czas, powinnam się pożegnać. Nie na zawsze oczywiście! Tylko na tydzień. Dostałam urlop, wyjeżdżam  i nie będę mieć tam dostępu do sieci (może i lepiej, bo odpocznę). Przez prawie tydzień zamierzam robić NIC (czyli leżeć, spać, czytać, łasuchować i robić frywolitki). Mam nadzieję, że te moje NIC zaprezentuje w przyszłym tygodniu. Do zobaczenia!