Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 kwietnia 2014

czwartek, 12 kwietnia 2012

Konkurs wielkanocny

Wzięłam udział w kolejnym konkursie na moim ulubionym forum Szyjemy po godzinach. Tym razem był to konkurs na ozdobę wielkanocną wykonaną inną techniką niż szycie.
Jajo cekinowe. Miało być jeszcze jedno, ale szpilki mi się skończyły:)
W rzeczywistości wygląda dużo lepiej. Ciężko było uchwycić je na zdjęciu, w każdej cekinie odbijało się światło.
Takie jajo już rok temu chciałam zrobić. Miałam cekiny od brata, dokupiłam jajka styropianowe (trochę mniejsze od jaj kurzych), ale wszystko trafiło do szuflady. A w tym roku udało się je zrobić i nawet zgłosić w konkursie.
Moją historię z jajami powtarza moja Mama. Ma teraz chyba z tuzin styropianowych jaj, ale ani jednego nie wykorzystała. Przypilnuję ją za rok:)

czwartek, 28 kwietnia 2011

Wspomnienia po świętach

Bardzo serdecznie dziękuję za ostatnie wpisy i za życzenia.

Kilka osób pytało o ser owczy. Otóż smakuje i pachnie lekko... hmm oborowo. Kto był w oborze, ten wie, co mam na myśli. Ma dość intensywny posmak i aromat. Silniejszy niż w kozim serze. Na początku trochę mnie to uderzyło po nosie, ale smak jest niczego sobie i ten szczególny aromat przestałam zauważać. Wiem, że moja Babcia nie tknęłaby tego sera, nie jest w jej typie, wiem zatem, że nie każdemu będzie smakować.

A teraz sernik nowojorski, którym chwaliła się Hrabina
Spód( i ewentualnie boki, rzecz gustu):
250 g ciastek degestive (w PL może herbatników, ale nie jestem pewna)
125g rozpuszczonej margaryny lub masła.

masa serowa:
750 g sera,
3 jajka,
220 g cukru (lub trochę mniej)
180 g gęstej śmietany (może być jogurt naturalny)
2 łyżki startej skórki z cytryny
ok. 60 ml soku z cytryny
Hrabina dodaje aromat waniliowy


Formę KONIECZNIE wyłożyć folią. Ciastka rozkruszamy i mieszamy z rozpuszczoną margaryną, wykładamy tym spód i ew. boki. wstawiamy na pół godz. do lodówki na schłodzenie. Rozgrzewamy piekarnik do 170 st i zaczynamy przyrządzać ciasto, czyli wymieszać wszystkie składniki. Po prostu zmiksować i nie przejmowac się, że to jest bardzo, bardzo płynne. Wylać do formy, od góry można przykryć papierem, żeby się nie palił. Pieczemy dość długo - około 1 godz i 45 min, czasem dłużej. Aż się zetnie.
Hrabina piecze w tzw. kąpieli wodnej, czyli pod półkę z sernikiem wstawia blachę wypełnioną wrzącą wodą i w tej parze sernik się piecze. W trakcie sprawdzać czy wciąż jest woda, razie czego dolać.
Po upieczeniu i wystygnięciu wstawić na minimum 12 godz. do lodówki, potem można jeść.

Wydaje się pracochłonne, ale w sumie robi się szybko. Najwięcej czasu zajmuje przygotowanie skórki z cytryny:))

A to mój świąteczny niewypał:) Nawet fotka nie chce trzymać się pionu;)




Mama nie przejęła się tym, że dwie baby się rozpadły, ba! Ona się nawet ucieszyła! Bo wyszły smaczne i będzie mogła z czystym sumieniem je zjeść. Następnego dnia powtórzyłam pieczenie i wyszło dużo lepiej
A tu kilka pamiątkowych świątecznych fotek:

wtorek, 11 stycznia 2011

Jeszcze trochę świątecznie…

Zbyt szybko minął mi Adwent, nie zdążyłam poczuć magii zbliżających się świąt. Zbyt szybko minęły święta i ścisły okres świąteczny… chcę jeszcze nacieszyć się tym, co było więc jeszcze będą świąteczne wpisy.
U mnie w mieszkaniu w tym roku nie było świątecznych dekoracji. Z przyczyn różnych. Za to mogłam nacieszyć się tym, co zrobiła moja Mama, na przykład:

Mogę już pokazać, co Mama dostała od Mikołaja – czyli od brata i ode mnie, ale wykonane moimi rękoma.
Zestaw bransoletka i kolczyki:

Oraz kolczyki

A teraz śmieszna historia
W Wigilię zanim zasiedliśmy do stołu, zostałam wysłana po sąsiadkę (tę, która zawsze jest u nas na kolacji i od niej Tata dostał szczupaka, z którego była galantyna). A że u nas na wsi jest ciemno, ale tak naprawdę ciemno, nie ma latarni, mieszkamy kawałek od głównej drogi, dostałam latarkę w dłoń i ruszyłam. Fajna to była latarka, nowa. Miała kilka przełączników, świeciła różnym światłem, czasem jeszcze migała na czerwono i niebiesko, normalnie czad! I tak sobie idę przez śnieg, przez zaspy i patrzę na małe światełko, jakie cud latarka daje i widzę, że coś niewyraźny jest ten snop światła, jakby coś tam było… zatrzymałam się… obserwuję odbicie na śniegu, puszczam światło na pole coś jest, świecę pod nogi… no jest! Jakaś twarz! Przyglądam się, przyglądam i oczom nie wierzę! W latarce jest zdjęcie Baracka Obamy! Jedna z funkcji w latarce: świecenie Barackiem!!! Rodzice nawet nie wiedzieli, jaki to wspaniały przedmiot mają w domu:) A oto materiał zdjęciowy na dowód: