Mój komputer wrócił z serwisu i śmiga aż miło. Mogę więc zamieścić zaległe posty, które już dawno powinny ujrzeć światło dzienne. Powoli będę nadrabiać zaległości.
Na początek pierwsza wymianka, w której brałam udział.
Wymiankę Kwiatową zorganizowała Boniusia - serdecznie dziękuję za super zabawę!
Jak nazwa wskazuje tematem wymianki były kwiaty. Należało zrobić ręcznie kwiat (na szyję, do przypięcia, jako dodatek, jako element czegoś co można założyć, nosić, coś z motywem kwiatu... etc) oraz dołączyć kartę z motywem kwiatu.
Wymieniałyśmy się w parach. Losowanie uśmiechnęło się do mnie, bo trafiłam na Agak, która fantastycznie dekupażuje. Ta technika to czarna magia dla mnie i jak zobaczyłam, czym Agak się zajmuje, to miałam cichą nadzieję na coś wykonanego w tej technice. Kolczyki dekupażowe chodziły za mną już ponad rok!
I ta dam! Teraz je mam:)
Oto co dostałam od Agak:
Dziękuję za te przepiękne skarby!
A to ja przygotowałam dla niej:
Komplet kwiatowy - broszka i kolczyki
Naszyjnik filcowy
Ten blog założyłam, aby nie uciekło zupełnie to, co się dzieje wokół mnie i to, co robię. Ma być też podglądem mojego życia dla bliskich, którzy są daleko. Chcę zamieszczać to wszystko, co robię w wolnym czasie, dużo tego nie będzie, bo wolnego czasu mam mało. Dlatego też chcę zapisywać sobie te cenne chwile. Zapraszam
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frywolitki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frywolitki. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 maja 2011
niedziela, 14 listopada 2010
Wspomnień czar
W długi weekend odwiedziłam rodziców i postanowiłam utrwalić na zdjęciach moje stare wytwory. Na pierwszy ogień poszły kartki okolicznościowe, które stały na wierzchu, a pewnie coś się jeszcze znajdzie po szufladach.
Ta powstała w 2001 roku (jak to dawno było, ojej…) dla Taty
Zdjęcie firletki powstało w Schloss Wolfsgarten też w 2001 roku, a później doszła wstążka i karton i powstała kartka.
A to moje nieudolne próby frywolitkowania, rok chyba 2007. Koronka przyklejona na klej magiczny, taki co po wyschnięciu znika. Na wielu forach i blogach jest chwalony, ale mam jedną małą uwagę. Po kilku latach przestaje trzymać, więc jeśli chce się mieć coś na dłużej, warto pomyśleć o innym rozwiązaniu (przyszyć?).
A jak już jestem przy frywolitkach, to po kilku latach przerwy postanowiłam sobie przypomnieć tę ciekawą technikę. W 2006 roku byłam na targach Polagra w Poznaniu i tam były stoiska z rękodziełem. Na jednym z ich można było popróbować swoich sił w walce z czółenkami. Już wtedy coś tam nimi dłubałam, ale pani, która uczyła chętnych, powiedziała, że źle trzymam czółenko i nitkę, i że w ogóle to nie tak się robi. Aby było ciekawiej, to szydełko też źle trzymam, co nie przeszkadzało mi zrobić kilku serwetek (największej już nie sfotografuję, bo poleciała do Holandii). Tak więc poniżej prezentują mój powrót do frywolitek, powrót kogoś, kto nie umie trzymać czółenka i nitki.
Nitka jest zielona, ciekawe, czy ktoś zgadnie, co z tego będzie:) to nie będzie duże jakieś 6 na 10 cm i zamierzam w najbliższym czasie zrobić kilka egzemplarzy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







