Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt 12/12. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt 12/12. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 marca 2012

W ostatniej chwili

Zdążyłam z lutowym wyzwaniem w projekcie 12/12
Luty znów był pod znakiem serca. Rok temu była to rękawica kuchenna, a w tym roku serduszko szydełkowe.
Wzór zaczerpnięty z jakiegoś pisma z robótkami na Boże Narodzenie. Było kilka serc do zawieszania na choince. Już dawno miałam na nie chęć, ale nie były pierwszej potrzeby.
Serduszko jest wielkością zbliżone do komórki. Całość na zdjęciu wygląda jakbym chciała powiedzieć:
I love my mobile phone!
Przy okazji mojego dziergania to i Ziutek próbował swych sił z szydełkiem. Jak na pierwszy raz szło mu dobrze:) ale nie ma co pokazać, bo zniszczył.

środa, 31 sierpnia 2011

Projekt 12/12 - sierpień



W sierpniowym wyzwaniu Projektu 12/12 miałyśmy wykazać się kreatywnością i wymyślić coś ze swetra. Długo myślałam o tym, coby tu można było ze swetra zrobić. Ubranko na termofor? Nie, zbyt popularne. Padło na torbę, bo gdzieś widziałam w necie torbę ze swetra i nawet już sweter do pocięcia wybrałam, ale Longredthread na swoim blogu pokazała kominy, które zrobiła, np. ten poniżej (zdjęcie pochodzi z bloga Longredthread, a zrobiła je podwiatr)

Zajrzyjcie do niej, bo potrafi nie tylko kominy robić, ale różne inne szyciowe cuda. Tak więc po obejrzeniu jej kominów wymyśliłam, że zrobię komin. Oczywiście, aby nie być posądzoną o plagiat i kradzież cudzych pomysłów, zapytałam o zgodę i powstał mój mini komin, choć nazwałabym go raczej szyjogrzejem, bo na komin jest ciut za mały, ale niestety tylko tyle miałam swetra.
A tak to się zaczęło: odcięłam górę (u mnie jest to kamizelka, mam nadzieję, że dziewczyny z projektu wybaczą brak prawdziwego swetra z długim rękawem)

Dołożyłam dwa kawałki białego polarku

Zszyłam z wieloma perturbacjami (maszyna pętelkowała, prułam, bo okazało się, że po moim zszyciu nie da się wywrócić na prawą stronę, hi hi)
i jest:


W lipcu wyzwaniem były broszki. Wiele z nich pokazywałam już na moim blogu, ale jeśli jesteście ciekawi, które zgłosiłam do lipcowego wyzwania to zapraszam tutaj.

Ostatnie doniesienia z kociego pola walki:
wczoraj było blisko, coraz bliżej
Mała tak się gapiła z góry na Sz., że dziś Sz. jest tak przerażona, że nie chce jeść i do tego zabunkrowała się gdzieś w garderobie;((( Biedna koteczka...

środa, 6 lipca 2011

Projekt 12/12 - czerwiec niestety dopiero w lipcu;(

Spóźniłam się z czerwcowym wyzwaniem, a właśnie na nim bardzo mi zależało, bo dłuższy czas przymierzałam się do zrobienia organizera do torebki. Czerwiec minął mi jakoś tak... dziwnie. Nie ma Ziutka, trochę wyjeżdżałam, z większością spraw nie mogłam się zmobilizować (uszyłam tylko jedną małą rzecz, ale o tym będzie innym razem). To pewnie wszystko przez to, że nie ma Ziutka!
Organizer zaczęłam robić we właściwym czasie, ale kolejny raz wyjechałam i dopiero wczoraj w nocy go skończyłam.
Ostatnio organizery do torebki są bardzo modne, w kilku katalogach wysyłkowych (nie pamiętam nazw, zresztą nie będę robić darmowej reklamy, bo te firmy na reklamę stać:))) znalazłam propozycje różnych organizerów, że tylko cyk i wszystko przekładasz do innej torby. Ciekawa jestem jak są one wykonane, jak z jakością, wykończeniem i z jakiego materiału, czy nie śmierdzą jak kosmetyczki, które jakiś czas temu zamówiłam? Mój organizer nie śmierdzi bo jest z bawełny, drukowanej wprawdzie, ale z bawełny. Tej samej, z której mam chustecznik, więc mam już komplet:)))
Zrobiłam go według tego tutka. Oczywiście musiałam coś zmodyfikować i zmienić:) i dodałam pętelkę na klucze. Można też potraktować ją jako zabezpieczenie i przypiąć organizer do torby w środku.
Powyżej rozłożony, a poniżej zwinięty


Wszystko jest pod ręką: dokumenty moje i autka, telefony służbowy i prywatny, pisadła, krem do rąk i fenistil na ukąszenia, plastry oraz chusteczki do okularów. Koniec stereotypów o damskiej torebce:)))
Dziś już użyłam organizera i mam uwagi, mało praktyczne jeśli chodzi o telefony. Trochę ciężko się je wyjmuje ze zwinietego organizera. A reszta super!

sobota, 28 maja 2011

Projekt 12/12 - maj

W maju w ramach Projektu 12/12 robimy okładkę.
Moim ideałem są okładki Gazyni. Nie mogę wprost napatrzeć się na nie! Chciałabym umieć coś takiego zrobić, ale mam wrażenie, że to przerasta moje umiejętności i pokłady cierpliwości.
Zatem zrobiłam po swojemu, oczywiście z resztek tkanin, które mam:) Z zielonego była sobie bluzka (jeszcze na starym blogu), a z żółtego sukienka. Lubię oba te ciuszki:) A teraz mogę sobie je wspominać, gdy tylko korzystam z kalendarza.
Oto i mój kalendarz:)
Okładka
Od środka z przodu
Od środka i z przodu i z tyłu są kieszonki na różne karteluszki
Od środka z tyłu
I mały detal - ozdobny róg:) Okładkę szyłam z resztek i trochę w niektórych miejscach brakowało materiału, sztukowałam i zszywałam ze sobą różne skrawki, czy to już patchwork;)?

sobota, 16 kwietnia 2011

Projekt 12/12 - kwiecień

Kwietniowym wyzwaniem w Projekcie 12/12 był wianek. Bardzo podobał mi się ten
Pomysł z bardzo kreatywnego i pięknego bloga Capture the Details.
Niestety kupienie zielonej włóczki trawki w znanych mi pasmanteriach było niemożliwe (może ktoś wie, gdzie w Warszawie można taką dostać?). Trzeba było wymyślić coś innego. No i wymyśliłam:)))
Jako że nie mogę jeść zwykłych jajek, czasem pozwalam sobie na odrobinę luksusu i kupuję przepiórcze. Przezornie już kilka tygodni temu odłożyłam i wymoczyłam skorupki, bo chciałam je wykorzystać jakoś wielkanocnie. I pomysł przyszedł sam: powstał wianek na drzwi, nieduży, taki w sam raz.

A oto z czego postał: trzy druty florystyczne, taśma florystyczna (to jeszcze ze starych zapasów, gdy zajmowałam się bukieciarstwem), filc zielony i żółty, klej do materiału oraz klej z pistoletu, a także kilka wstążek i gotowy kurczak.

Druciki splotłam w warkocz i wygięłam w okrąg. Następnie owinęłam je taśmą florystyczną. Do powstałego wianka klejem na gorąco dolepiłam skorupki jaj.
W środki niektórych skorupek dałam po kropelce kleju do tkanin i przykleiłam żółty filc. Przestrzenie między skorupkami owinęłam zielonym filcem. Doczepiłam wstążki i zawieszkę, usadziłam kurczaczka i gotowe!
I moje drzwi wejściowe wyglądają teraz tak:
To zrobiłam wczoraj, a dziś spędziłam fantastyczne popołudnie w Wiewiórczym Azylu (dziękuję Wiewiórko!), o czym napiszę pewnie już jutro.

czwartek, 31 marca 2011

Projekt 12/12 - marzec

W Projekcie 12/12 w marcu miałyśmy zainspirować się wzorem Syko.

Jak już pisałam tu chciałam zrobić swoją aplikację z materiałów, które mam w domu i aplikacja miała być praktyczna.
Wykorzystałam resztki tkanin, z których już coś uszyłam oraz wełnę, którą dostałam. Uczyłam się nafilcowywania wełny na materiał oraz robienia aplikacji. Jedno i drugie mnie nie zachwyciło. Prościej jest uszyć spodnie lub wszyć rękaw niż robić aplikacje.
Powstała taka oto płachta, z której nie wiem, co zrobię. Póki co muszę od tego odpocząć. Może w przyszłości zrobię z tego poduszkę albo torbę?

sobota, 5 marca 2011

Projekt 12/12 - marzec

W Projekcie 12/12 w marcu, który kojarzy się z wiosną, kwiatami i Dniem Kobiet robimy coś, do czego inspiracją ma być wzór Syko, za której twórczością przepada Marysia - inicjatorka projektu.
Pierwszy raz będę robić aplikację, ale przecież o to chodzi w tym wyzwaniu, aby uczyć się nowych rzeczy i poznawać nowe techniki.
Mam kilka, swoich prywatnych założeń do marcowego projektu:
1. recykling - czyli swą pracę zamierzam wykonać z tego, co mam już w domu i nic specjalnie do niej kupować
2. praktycznie - nie lubię makatek, bo to dodatkowe miejsce zalegania kurzu, a jak się jest alergikiem to lepiej nie mieć takich rzeczy, ba! Nie mam nawet zasłon w oknach, ani dywanów. Jedynie delikatną firankę w sypialni i wydziergane przez Babcię dwa małe chodniczki przy łóżku - można je prać w pralce. Zatem chciałabym, aby wzór Syko powstał na czymś praktycznym, tylko jeszcze nie wiem na czym? Torebka na zakupy? Poszewka na poduszkę? Podkładka na stół? Nic mi na razie nie przychodzi do głowy.
Może macie jakieś pomysły?

Jako że jest weekend zamierzam relaksować się twórczo, czyli skończyć skrojoną dwa tygodnie temu (!) spódnicę, zrobić marcowy projekt i zacząć nowe spodnie. Przydałoby się do tego jeszcze coś poczytać, pouczyć się (o tam, mam sporo zaległości w tej materii), nadrobić zaległe maile, że o sprzątaniu chałupki nie wspomnę. Pozostaje mi tylko prosić: 3majcie za mnie kciuki!

poniedziałek, 7 lutego 2011

Projekt 12/12 - luty


Lutowa praca, przygotowywana w ramach Projektu 12/12, to serce. A dokładnie to kuchenna rękawica w kształcie serca, według tego wzoru
Były też inne propozycje, ale rękawica wygrała w głosowaniu większością głosów.
Wygląda to prosto, miło i przyjemnie. Ale tak niestety nie było – przynajmniej dla mnie.

Pierwszy raz szyłam przez kilka warstw materiału (zupełnie inaczej się to szyło niż odzież) i po pierwszej próbie musiałam pruć, bo warstwy mimo spięcia szpilkami, rozjechały się. Następną trudnością było przyszycie lamówki. Też robiłam to pierwszy raz i podejrzewam, że nieumiejętnie, bo albo z jednej strony mi szew złapał albo z drugiej. I znów było prucie i poprawianie.
Coś mi jednak wyszło, mam nadzieję, że projekt lutowy będzie zaliczony, choć nie sprezentowałabym tej rękawicy nikomu i nawet za dwa złote nie kupiłabym.

Mam jeszcze przygotowany materiał na drugą, ale kupiłam za mało lamówki, więc musi poczekać, aż wrócę z wyjazdu (jutro jadę, a wracam w piątek).

niedziela, 16 stycznia 2011

Projekt 12/12 – styczeń

Biorę udział w Projekcie 12/12.
Projekt 12/12 to grupa, która postanowiła w roku 2011 wykonać 12 projektów inspirowanych kursami wyszperanymi w sieci. W styczniu robimy skarpetkowe lub rękawiczkowe stworki.
I oto prezentuję mojego królika Henryka wykonanego według tutka . Więcej o Projekcie 12/12 i różne stworki tu

Moja Sz. już zaprzyjaźniła się z nim i uznała, że będzie świetnym kumplem do zabawy. Nie dawała mi nawet zdjęcia zrobić, tak bardzo chciała mieć go dla siebie.
 Nosi go w zębach po mieszkaniu, podrzuca łapkami i roni nad nim różne wygibasy.