Kwiecień plecień,bo przeplata,trochę zimy... i jeszcze trochę zimy...
Nie, to nie jest Polana Jakuszycka, to Mazowsze!
Wczoraj jeszcze udało mi się pobiegać na biegówkach.
Super zima, zapamiętam ją na długo. Tak, jestem odszczepieńcem, jako jedna z nielicznych jestem zadowolona ze śniegu. Ale już dość. Pszczół szkoda.
Ten blog założyłam, aby nie uciekło zupełnie to, co się dzieje wokół mnie i to, co robię. Ma być też podglądem mojego życia dla bliskich, którzy są daleko. Chcę zamieszczać to wszystko, co robię w wolnym czasie, dużo tego nie będzie, bo wolnego czasu mam mało. Dlatego też chcę zapisywać sobie te cenne chwile. Zapraszam
piątek, 5 kwietnia 2013
niedziela, 24 marca 2013
Przeganialiśmy zimę, a kysz!
Marzanna powstała w garażu i była bardzo ekologiczna: z dwóch patyków, słomy, sznurka konopnego i bibuły. Była piękna, jak zima, którą żegnaliśmy. Miała spódniczkę, staniczek i wstążki na głowie.
Zanieśliśmy ją nad rzekę, podpaliliśmy rytualnie i wrzuciliśmy do wody. Szybko zniknęła, oby tak było z zimą.
Jak obyczaj nakazuje wracaliśmy do domu inną drogą, by się zima nie zawróciła.
A potem otworzyliśmy sezon ogniskowy ? upiekliśmy kiełbaski, które zostały pożarte z musztardą diabelską Ziutka.
Wiosno przybywaj! Jesteśmy już gotowi!
Zanieśliśmy ją nad rzekę, podpaliliśmy rytualnie i wrzuciliśmy do wody. Szybko zniknęła, oby tak było z zimą.
Jak obyczaj nakazuje wracaliśmy do domu inną drogą, by się zima nie zawróciła.
A potem otworzyliśmy sezon ogniskowy ? upiekliśmy kiełbaski, które zostały pożarte z musztardą diabelską Ziutka.
Wiosno przybywaj! Jesteśmy już gotowi!
środa, 20 marca 2013
Burda 4/2013
Właśnie przed chwilą był listonosz i przyniósł mi kwietniową Burdę. W kioskach ma być w piątek, więc spodziewałam się jej dopiero w poniedziałek, a tu proszę! Jakie miłe zaskoczenie:)
Na ten numer ostrzyłam sobie zęby, jest tam przynajmniej 6 modeli, na które od razu bym się rzuciła, ale pan listonosz zapomniał mi przynieść dodatkowych kilku godzin.
Pierwszy do Burdy dopadł Ziutek i już wytypował swoje modele (na szczęście wiele pokrywa się z moimi typami). Dobrze, że nie dobija mnie już pytaniem: to kiedy uszyjesz?
Nie wiem, kiedy teraz siądę do maszyny:( usycham bez szycia, bo jak głosi motto ostatniego konkursu Łucznika "pasja życia bierze się z szycia". Bez szycia to jedna wielka czarna dziura, otchłań bez dna i smutek wielki ogarniają moją duszę.
Także i przez brak czasu mało mnie w blogowej sferze, a posty zamieszam przez... mail. Teraz testuję wysyłanie maili z komórki. Może się uda?
Na ten numer ostrzyłam sobie zęby, jest tam przynajmniej 6 modeli, na które od razu bym się rzuciła, ale pan listonosz zapomniał mi przynieść dodatkowych kilku godzin.
Pierwszy do Burdy dopadł Ziutek i już wytypował swoje modele (na szczęście wiele pokrywa się z moimi typami). Dobrze, że nie dobija mnie już pytaniem: to kiedy uszyjesz?
Nie wiem, kiedy teraz siądę do maszyny:( usycham bez szycia, bo jak głosi motto ostatniego konkursu Łucznika "pasja życia bierze się z szycia". Bez szycia to jedna wielka czarna dziura, otchłań bez dna i smutek wielki ogarniają moją duszę.
Także i przez brak czasu mało mnie w blogowej sferze, a posty zamieszam przez... mail. Teraz testuję wysyłanie maili z komórki. Może się uda?
sobota, 2 marca 2013
Styczeń 1863
Tydzień temu wybraliśmy się na wystawę z okazji rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego. Był to przedostatni dzień wystawy, także cieszę się, że udało nam się jeszcze załapać.
Nie była to zwykła wystawa, ale "Gra o niepodległość". W labirynicie odkrywaliśmy Polskę sprzed 150 lat, wczuwaliśmy się w ówczesną rodzinę, która walczyła o niepodległość, rozwiązywaliśmy zadania i śledziliśmy losy "swojej" rodziny, i na koniec mieliśmy odkryć, jak nazywała się nasza rodzina.
Dla dorosłych były do wyboru trzy rodziny i trzy różne zadania. Dla dzieci była uproszczona karta z zadaniami.
Nie udało mi się rozwiązać wszystkich zadań, ale i tak po wystawie zostało mi więcej w głowie o Powstaniu niż po zwykłej lekcji w szkole. Rodzina, której losy śledziliśmy, to rodzina Jeziorańskich.
I coś dla pań: suknia z epoki
Nie była to zwykła wystawa, ale "Gra o niepodległość". W labirynicie odkrywaliśmy Polskę sprzed 150 lat, wczuwaliśmy się w ówczesną rodzinę, która walczyła o niepodległość, rozwiązywaliśmy zadania i śledziliśmy losy "swojej" rodziny, i na koniec mieliśmy odkryć, jak nazywała się nasza rodzina.
Dla dorosłych były do wyboru trzy rodziny i trzy różne zadania. Dla dzieci była uproszczona karta z zadaniami.
Nie udało mi się rozwiązać wszystkich zadań, ale i tak po wystawie zostało mi więcej w głowie o Powstaniu niż po zwykłej lekcji w szkole. Rodzina, której losy śledziliśmy, to rodzina Jeziorańskich.
I coś dla pań: suknia z epoki
niedziela, 24 lutego 2013
Reaktywacja i zaproszenie
Brak czasu daje się mocno we znaki. Robię tylko to, co najpilniejsze, a wszystkie robótki i maszyna poszły w kąt. Jeść jednak trzeba. Od 14 lutego znów grzecznie powróciłam na dietę bezmleczną i bezglutenową oraz reaktywowałam mój blog kulinarny. Do prowadzenia go zaprosiłam mojego męża, bo to on najczęściej gotuje.
Poza tym wypowiedzieliśmy sobie małą wojnę kulinarną (szczegóły tutaj).
Wszystko można śledzić na blogu Moja dieta i ja, choć teraz blog powinien nazywać się Dieta i my;)
Tak oto w ciągu ostatniego tygodnia się żywiliśmy
Kto jest spragoniony szczegółów zapraszam!
Poza tym wypowiedzieliśmy sobie małą wojnę kulinarną (szczegóły tutaj).
Wszystko można śledzić na blogu Moja dieta i ja, choć teraz blog powinien nazywać się Dieta i my;)
Tak oto w ciągu ostatniego tygodnia się żywiliśmy
Kto jest spragoniony szczegółów zapraszam!
sobota, 23 lutego 2013
Burda 3/2013 kontra 2/2013
Wczoraj przyszła marcowa Burda. Tak, tak uległam pokusie i
zaprenumerowałam w cenie regularnej, a tydzień po zaprenumerowaniu zadzwonili z super ofertą, już
nie wspomnę, jak się zezłościłam.
Przeglądam ten numer i staram się coś sobie upatrzeć i nie jest
to takie proste jak miesiąc temu.
Jakbym musiała z tego numeru coś uszyć, to na siłę
wybrałabym to:
I może jeszcze kamizelkę i bluzeczkę...
Za to za lutowym numerem tęsknie straszliwie – tyle fajnych modeli
w moim guście, a ja nie mam czasu na szycie;((((
Sukienka, o jakiej marzyłam od dłuższego czasu, a nie
wiedziałam jak uszyć. Teraz mam już wykrój
Jedna sukienka z tego numeru już rozpoczęta, ale ten czas,
czas!
U mnie tegoroczna lutowa Burda wygrywa z marcową, choć zazwyczaj to marcowe numery należały do moich ulubionych.
* zdjęcia i rysunki pochodzą ze strony www.burdastyle.de
sobota, 16 lutego 2013
Wyróżnienie
Rzadko, ale czasem zdarza się, że dostaję blogowe wyróżnienia. Te przyznała mi Mag Ik, dziękuję!
Jeszcze rzadziej ja przyznaję wyróżnienia, bo nie sposób wybrać 5, 10 czy 15b blogów spośród tych, które lubię.
Zatem do zabawy zapraszam blogerów, którzy tu zaglądają i komentują. Macie ochotę, to dajcie znać, chętnie poczytam, co o sobie napiszecie.
Na zachętę wywołuję do tablicy Wiewiórę, która najczęściej i najwierniej towarzyszy mi w blogowym życiu.
Kochana, znajdziesz chwilę to zapraszam!
Zasady (skopiowane od przyznającej mi wyróżnienie):
1. Podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu
2. Pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu
3. Ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
4. Nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
A teraz 7 faktów o mnie:
1. Mam kota na punkcie kotów, ale jeszcze nie jest tak źle by nazywać mnie Wioletką;)
2. Jestem fanem polskich jabłek, o czym zamierzam coraz głośniej i szerzej informować.
3. Zakochałam się ostatnio w Lanie del Ray, nawet tej jej kaczy dziób mi się podoba:)
4. Miewam prorocze sny, wyśnił mi się mój mąż i mój obecny kierownik, i odejście kilku osób;(
5. Występowałam kiedyś w radiu, pisałam do gazety. Jeszcze tylko w TV mnie nie było i pewnie nie będzie, bo nie mam parcia nas szkło
6. Jestem abnegatem, ale z tym zaciekle walczę.
7. Kręcą mnie wózki widłowe - może zrobię sobie kurs na operatora?
Jeszcze rzadziej ja przyznaję wyróżnienia, bo nie sposób wybrać 5, 10 czy 15b blogów spośród tych, które lubię.
Zatem do zabawy zapraszam blogerów, którzy tu zaglądają i komentują. Macie ochotę, to dajcie znać, chętnie poczytam, co o sobie napiszecie.
Na zachętę wywołuję do tablicy Wiewiórę, która najczęściej i najwierniej towarzyszy mi w blogowym życiu.
Kochana, znajdziesz chwilę to zapraszam!
Zasady (skopiowane od przyznającej mi wyróżnienie):
1. Podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu
2. Pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu
3. Ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
4. Nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
A teraz 7 faktów o mnie:
1. Mam kota na punkcie kotów, ale jeszcze nie jest tak źle by nazywać mnie Wioletką;)
2. Jestem fanem polskich jabłek, o czym zamierzam coraz głośniej i szerzej informować.
3. Zakochałam się ostatnio w Lanie del Ray, nawet tej jej kaczy dziób mi się podoba:)
4. Miewam prorocze sny, wyśnił mi się mój mąż i mój obecny kierownik, i odejście kilku osób;(
5. Występowałam kiedyś w radiu, pisałam do gazety. Jeszcze tylko w TV mnie nie było i pewnie nie będzie, bo nie mam parcia nas szkło
6. Jestem abnegatem, ale z tym zaciekle walczę.
7. Kręcą mnie wózki widłowe - może zrobię sobie kurs na operatora?
Subskrybuj:
Posty (Atom)










